czwartek, 31 października 2013

(108) Mądrość Tapiego Racy

Piąte: Nieprzygodne okazanie zrozumienia. Okazując dla siebie postać słowa, a dla innych wcielając się w chłopięcą postać wcielenia (zwaną po siangsiuńsku Tapim Racą), zdobył uświadomioną myśl, wcielał się w wiele niepewnych postaci i zbawiał od razu dziedzictwa wybrańców.1 Był obdarzony wieloma cnotami.

1  Dziedzictwo w tym ujęciu rozumiane jest jako strumień świadomości, dusza.
 
།ལྔ་བ་རྟོགས་པ་མངོན་གྱུར་ཐུན་མོང་མ་ཡིན་པ་ནི། བདག་དོན་དུ་བོན་སྐུ་མངོན་དུ་གྱུར་ནས། གཞན་དོན་དུ་སྤྲུལ་བའི་སྐུ་བྱིས་པརཞང་སྐད་ཀྱི་ཏ་པི་ར་ཙ་ཟེར་བར་སྤྲུལ་ནས། རྣམ་མཁྱེན་གྱི་ཡེ་ཤེས་ཐོབ། སྐུ་མ་ངེས་པ་དུ་མར་སྤྲུལ། སྐལ་ལྡན་གྱི་རྒྱུད་གཅིག་ཆར་དུ་གྲོལ་བ་ལགས་སོ། །ཡོན་ཏན་དུ་མ་དང་ལྡན་ནོ།

środa, 30 października 2013

Osobliwości w społeczności

Społeczne pożywienie, ale osobiste solenie.
Społeczny majątek, ale osobiste używanie.

Przysłowie tybetańskie, zaczerpnięte z Bod kyi gtam dpe. Tibetan Proverbs, Library of Tibetan Works & Archives, Dharamsala 1996, Reprint 2007, s. 109. Przekład własny z tybetańskiego.

།སྤྱི་ཟས་ལ་སྒེར་ཚྭ།
།སྤྱི་ནོར་ལ་སྒེར་སྤྱོད།

བོད་ཀྱི་གཏམ་དཔེ་ལས་བྱུང་ངོ༌།

Dziewięć wielkich sprawiedliwości ཁྲིམས་ཆེན་དགུ་པོ།

Jest to dodatek do opisu postępowania samodzielnego namaszczonego.

Dziewięć wielkich sprawiedliwości to wystrzegać się dziewięciu:

trójki –
skracania życia (srog gcod pa),
brania niedanego (ma byin pa len pa)
i nieczystego działania (mi gtsang ba spyod pa)

       za pośrednictwem ciała (lus kyi sgo nas);

trójki –
plotkowania (ngag 'khyal),
obrażania (tshig rtsub),
wyrażania się nieściśle (don dang ma 'brel ba'i tshig)
1 
       za pośrednictwem języka (ngag gi sgo nas);

trójki –
mściwości (mnar sems),
dokuczliwości (gnod sems),
przewrotnego spojrzenia (log lta)

       za pośrednictwem wyobraźni (yid kyi sgo nas).

Dziękuję za pomoc Dźinpie Cetenowi (sbyin pa tshe brtan) z klasztoru Menri (sman ri).


1 Albo wypowiadania zdań niezwiązanych ze znaczeniem, czyli bezwartościowych, nic nie wnoszących, czy też mylących.

wtorek, 29 października 2013

(107) Cnoty Tapiego Racy

Czwarte: Dowody wykształcenia przygodnych i trwałych cnót. Dumny ze wszystkich bez wyjątku najwyższych i przygodnych doskonałości, uświęcił się bez pozostawienia zwłok.
 
བཞི་བ་ཐུན་མོང་དང་གནས་སྐབས་ཀྱི་ཡོན་ཏན་གྲུབ་རྟགས་ནི། མཆོག་དང་ཐུན་མོང་གི་དངོས་གྲུབ་མ་ལུས་པར་བསྙེམས་ནས། ཕུང་པོ་ལྷག་མེད་དུ་སངས་རྒྱས་སོ།

poniedziałek, 28 października 2013

(106) Miejsca Tapiego Racy

Trzecie: W jakich szczególnych miejscach przebywał za życia. Pościł w grocie w Taktap Sengie.1 Zdobywał doświadczenie niekłopotany ludzkimi zdaniami przez dziewięć lat.

1  Stag thabs Seng ge'i brag. Lew w Legowisku Tygrysa.

།གསུམ་པ་ས་གནས་ཁྱད་པར་ཅན་གང་དུ་བརྟེན་པའི་ཚེ་དུ་བཞུགས་པ་ནི། སྟག་ཐབས་སེང་གེའི་བྲག་ལ་དཀའ་བ་སྤྱད་དེ། ལོ་དགུ་མི་ཚིག་གིས་བར་མ་ཆད་པར་ཉམས་སུ་བླངས།

niedziela, 27 października 2013

Myśli o postępowaniu samodzielnego namaszczonego

Zależnie od postępowania, różne są spojrzenia na treść i duszę, na prawdę rzetelną i prawdę pozorną. Tutaj zamieszczę kilka myśli o tym, jak treść i dusza widziane są w postępowaniu samodzielnego namaszczonego, którego w buddyzmie indyjskim nazywa się pratjekabuddą (pratyekabuddha). Będzie to dodatek do opisu zawartego już wcześniej.
 
   Treść jest rzetelnością, tzn. materia jest prawdą obiektywną. Dusza jest pozornością, tzn. psychika jest prawdą subiektywną. Materia odnosi się tutaj do treści poznawczej. Jest prawdą obiektywną to, co się postrzega jako pewne, czyli stałość i znikomość. Niebo na przykład jest stałe, a wszystkie rzeczy znikome. Dusza oznacza tutaj istotę niepoznającą. Jest prawdą subiektywną to, co się postrzega jako niepewne, czyli wspomnienia, uczucia i sądy właściwe duszy. W tym postępowaniu odchodzi się od własnych mniemań, aby dojść do istoty rzeczy, do rzeczywistego rozumienia. Dlatego unika się rozproszenia, uchodzi od krążenia świata, wyrzeka się imienia i zewnętrznej treści. Rozumie się błądzenie własnej duszy, porzuca się wszystko, co związane jest z błędem, ucieka się poza krążenie i szuka rozumienia. Dusza nawraca się w ten sposób do stanu, w jakim była na początku. Widzi wszystko wokół jako przemijające, a siebie samą jako bezosobową. W ten sposób pozbywa się złudzeń i dochodzi do poznania stałości. Poznanie to jest ponadosobowe i nadprzyrodzone, ale ponieważ uwydatnia się prawdziwa własność duszy, widzący staje się spełnioną osobą. Chociaż w tym postępowaniu nie ma jeszcze nazwy dla spełnionej postaci, to zawiera się ona w postaci obrazowej, tzn. w samym wzorze wyrzeczenia i odejścia ponad zmysłowość i przyziemność jest już obecny widok spełnionej osoby.
   Tego rodzaju wyznawcy są małomówni (jeśli już coś mówią, to powtarzają świadectwa, przykazania, prawa i obowiązki). Nie podejmują większych wyzwań poza pokonaniem samego siebie. A jeśli mają objawienia łaski, nie przywiązują do nich wagi, bojąc się upaść w złudzenia.
   W chrześcijaństwie wzorem takiej osobowości wydaje się św. Franciszek z Asyżu, św. Szymon Słupnik i ojcowie egipscy. Jest to surowe i pokutne postępowanie, ale nie ma ono nic wspólnego z rozpaczą, czy rozgoryczeniem. Te osoby szukając ciszy i spokoju, odchodzą na ubocze, aby w radości zbawionych móc rozmyślać sprawy Boskie. Świat jest dla nich przeszkodą w rozmyślaniu, więc nie wdają się oni w żadne działalności światowe. Jest to dla nich zbytek. Utrzymują się skromnie z jałmużny, ale surowi w zasadach, nie przyjmują żadnych pieniędzy, a tylko pożywienie i dary potrzebne do życia. Niektórych mnichów żyjących według tego porządku spotkać można jeszcze na południu Indii i w Birmie. Jednak nie jest pewne na ile bliscy są oni wzorowi postępowania, jakiego się podjęli.

sobota, 26 października 2013

(105) Nauczyciel Tapiego Racy

Drugie: Jak dzielny i wybrany spotkał życzliwego duchownego. Poprosił o słowo ojca, Rasanka Ludziala, a także Przewodnika Rasanka.1 Poprosił o całość dziedzictwa przykazania i dziedzictwa doświadczenia zwłaszcza ostatnią z dwudziestu czterech osób – Cepunka Dałę Dzialcena.

1  Pomcien Rasank (dPon chen Ra sangs). Sędziwy (?).


།གཉིས་པ་ལས་འཕྲོ་དང་སྐལ་པར་ལྡན་པས། བཀའ་དྲིན་ཅན་གྱི་བླ་མ་དང་ཇི་ལྟར་མཇལ་ན། ཡབ་ར་སངས་ཀླུ་རྒྱལ་དང་། དཔོན་ཆེན་ར་སངས་གཉིས་ལ་ཡང་བོན་ཞུས། ཁྱད་པར་གང་ཟག་ཉི་ཤུ་རྩ་བཞིའི་གཞུག ཚེ་སྤུངས་ཟླ་བ་རྒྱལ་མཚན་ལ། བཀའ་རྒྱུད་ཉམས་རྒྱུད་རྫོགས་པར་ཞུས་སོ།

piątek, 25 października 2013

Gdy głupota wodzem

Osioł przodem puszczony
grudy w tyle zostawia.

Przysłowie tybetańskie, zaczerpnięte z Bod kyi gtam dpe. Tibetan Proverbs, Library of Tibetan Works & Archives, Dharamsala 1996, Reprint 2007, s. 128. Przekład z tybetańskiego: Jakub Szukalski.

བོང་གུ་སྔོན་ལ་བཏང་ས་རྡོག་རྗེས་ལ་ལུས།


བོད་ཀྱི་གཏམ་དཔེ་ལས་བྱུང་ངོ༌།

(104) Rodzice Tapiego Racy

Pierwsze: Zdobycie zdrowego, ludzkiego ciała – opowieść o ojcu i matce. Ojcem był Rasank Ludzial,1 a matką Sieryksal.2 Ich synem był Tapi Raca (po siangsiuńsku), po tybetańsku Dzialpo,3 po polsku Król.4
 
1  Ra sangs kLu rgyal. Sędziwy Pan Węży. Był on duchownym posłuszeństwa, wspomnianym już wcześniej (54 i 55).
2  Shes rig gsal. Jasna Wiedza.
3  rGyal po.
4  Właściwie Światły Król, ponieważ w imieniu Tapi (ta pi) zawiera się znaczenie światła.

དང་པོ་གཙང་མ་མི་ལུས་ཐོབ་པ་ཡབ་དང་ཡུམ་གྱི་ལོ་རྒྱུས་ནི། ཡབ་ར་སངས་ཀླུ་རྒྱལ། ཡུམ་ཤེས་རིག་གསལ་ཡིན། དེའི་སྲས་ཏ་པི་ར་ཙཞང་སྐད་ཡིན་ནོ༑ ༑བོད་སྐད་དུ་རྒྱལ་པོའོ།

czwartek, 24 października 2013

(103) Tapi Raca

1. Uczeń tego duchownego [Dały Dzialcena]1

W opowieści o przewodniku, Tapim Racy2 pięć.


1  zLa ba rGyal mtshan. Godło Księżyca.
2  Pomcien Tapi Raca (dPon chen Ta pi Ra tsa). Światły Król. Jego żywot i słowa były już opisane na innym miejscu (55 i 56).

Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud ba'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se bon gzhung rig mdzod dpe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 17; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypisy: Jakub Szukalski

།དང་པོ་བླ་མ་དེའི་སློབ་མ་ནི། དཔོན་ཆེན་ཏ་པི་ར་ཙའི་ལོ་རྒྱུས་ལ་ལྔ།

Proste wzory

Zrób przywódcę z prostego człowieka
z prostego drzewa weź sobie miarę

Przysłowie tybetańskie, zaczerpnięte z Bod kyi gtam dpe. Tibetan Proverbs, Library of Tibetan Works & Archives, Dharamsala 1996, Reprint 2007, s. 155. Przekład własny z tybetańskiego.
 
།མི་དྲང་ནས་དཔོན་ལ་བཀོད་ཡོད།
།ཤིང་འདྲོང་ནས་རྒྱ་མ་བཟོས་ཡོད།

བོད་ཀྱི་གཏམ་དཔེ་ལས་བྱུང་ངོ༌།


Tutop Namdzial (mthu stobs rnam rgyal)
ze swymi wychowankami
w pustelni Siardzy w Tybecie
(zdjęcie z albumu Takahiko Mori,
"Pilgrimage to 'Heart Drops of Dharmakaya'" Vajra Publications)

(15) Opis postępowania samodzielnego namaszczonego

Zewnętrzna treść1 nie ma wartości.
       Wewnętrzne czucie rozdwaja przyczynę i skutek, stałość i znikomość.2 
Treść i dusza są rzetelnością i pozornością.3 
Nie psuje poprawności i przestrzega dziewięciu wielkich sprawiedliwości. 
Jego celem jest wyparcie się rozproszenia, 
       powstrzymuje się od imienia4 i zewnętrznej treści.5 
Pokonuje namiętności trzech obszarów6 cząstką uczucia. 
Patrzy, by odwracać zależności na zwłokach grobowych.7 
Za pośrednictwem tego dokonuje rozumienia głębokiej słowności. 
Tylko samodzielnie za pośrednictwem niektórych cudów 
w tym własnym celu działa trochę dla przechodniów.8 
Im więcej czyni cudów, tym szybciej zdobywa mądrość.9 
Jest szczególnie wzniosły przez wszelkie stosowanie rozumienia 
       i drogę rozmyślania.10 
Jest to część czwarta.

1 Wyraz treść w tym ujęciu rozumiany być może jako materia. Zastanawiające jest, że tybetańskie słowo jul (yul), tutaj użyte, jest podobne swym kształtem do greckiego hýle oznaczającego materię.
2 We wcześniejszym postępowaniu zależnego boga-człowieka nie było rozróżnienia między treścią a duszą. Tutaj już następuje wyróżnienie przyczyny i skutku, stałości i przemijalności.
3 Treść pojmuje się tutaj jako prawdę rzetelną, a duszę jako prawdę pozorną. Treść posiada więc właściwości nadprzyrodzone, a dusza jedynie przyrodzone. Nie oznacza to tutaj wcale materializmu. Treść w tym ujęciu oznacza treść duszy, a więc uczucie. Natomiast dusza pojęta jest (tutaj) jako namiętna i przyrównana być może do woli. Treść duszy, uczucie, jest widziana jako rodzaj rzetelności, a sama dusza, wola, jako rodzaj pozorności. Rzeczywiście dusza podległa namiętnościom, polegająca na samych tylko swoich zachciankach przypomina wielką oszustkę. Bez światła uczucia jest czymś istotnie pozornym.
4 Godność, a także wszelka rzecz charakterystyczna, czyli ogólnie wyróżnienie siebie i czegoś. Powstrzymanie się od imienia oznacza zatem brak własności i niepojmowanie.
5 Powstrzymanie się od zewnętrznej treści oznacza niedogadzanie sobie, nieszukanie zaspokojenia w świecie zewnętrznym.
6 Obszar pragnienia, obszar obrazu i obszar bez obrazu. Inaczej mówiąc, sfera fizyczna, moralna i psychiczna.
7 Patrząc na ludzkie zwłoki odwraca wszelkie zajęcie światem i osobami. Nie wpada przez to w koło światowych zależności prowadzące od nieświadomości do śmierci. W ten sposób chroni swoją duszę od upadku w piekło i dociera do rzeczywistego rozumienia.
8 Mimo, że myśli głównie o sobie (o dobru własnej duszy), to przez samoistnie powstałe cuda pomaga także innym.
9 Dzięki powstałym cudom zaczyna widzieć skrawek łaski, co przyspiesza u niego zdobywanie mądrości.
10 Wcześniejsze postępowanie (zależnego boga-człowieka) nie posiadało tych właściwości. Tutaj zaczyna dociekać się prawdy. Postępowanie to nie polega na słuchaniu, ale na rozumieniu. Stąd nazwane jest postępowaniem samodzielnych namaszczonych. Do rozumienia dochodzi się samodzielnie.


།།རང་རྟོགས་གཤེན་རབ་ཐེག་པའི་འདོད་གཞུང་ནི། 
།ཕྱི་ཡུལ་དངོས་པོ་མེད་དེ་ནང་ཤེས་རྒྱུ་དང་འབྲས། 
།རྟག་འཆད་གཉིས་གྲོལ་ཡུལ་སེམས་དོན་དམ་རྫོབ། 
།དགེ་སྤྱོད་མ་ཉམས་ཁྲིམས་ཆེན་དགུ་པོ་བསྲུང༌། 
།དེ་དོན་འདུ་འཛི་ཀུན་སྤང་མཚན་མ་ཕྱི་ཡུལ་འགོག 
།ཡེ་ཤེས་ཆ་ཡིས་ཁམས་གསུམ་ཉོན་མོངས་འཇོམས། 
།རྟེན་འབྲེལ་དུར་ཁྲོད་རོ་ལ་ལྡོག་སྟེ་བལྟ། 
།དེ་ཡི་སྒོ་ནས་བོན་ཉིད་ཟབ་རྟོགས་བསྒྲུབ། 
།རང་རྟོགས་འབའ་ཞིག་རང་དོན་དེ་ཉིད་དུ། 
།རྫུ་འཕྲུལ་སྣ་འགའི་སྒོ་ནས་འགྲོ་དོན་ཤས་ཙམ་སྤྱོད། 
།རྫུ་འཕྲུལ་ཆེར་སྤྱོད་ཤེས་རབ་མགྱོགས་ཆེན་ཐོབ། 
།རྟོགས་སྤྱོད་སྒོམ་ལམ་ཀུན་གྱིས་ཁྱད་པར་འཕགས། 
།སྐབས་བཞི་པའོ།།

(102) Błyskawiczne przekazanie bliskiego dziedzictwa

   Drugie, czyli błyskawiczne, bliskie dziedzictwo. W przekazach ucieleśnionego celu przechodniów jest sześć: dwie troskliwe postacie wcielenia, sześciu wykształconych możnych z Siangsiungu, pięciu duchownych dolnego obyczaju, sześciu duchownych górnego obyczaju, dziewięciu duchownych północnego dziedzictwa i jedenastu duchownych południowego dziedzictwa. 

།གཉིས་པ་ཉེ་རྒྱུད་ཐོག་བབས་ནི། རྣམ་སྤྲུལ་འགྲོ་དོན་གྱི་བརྒྱུད་པ་ལ་དྲུག་སྟེ། སྤྲུལ་སྐུ་དྲིན་ཅན་གཉིས། ཞང་ཞུང་སྨར་གྱི་གྲུབ་ཆེན་དྲུག སྨད་ལུགས་ཀྱི་བླ་མ་ལྔ། སྟོད་ལུགས་ཀྱི་བླ་མ་དྲུག བྱང་རྒྱུད་ཀྱི་བླ་མ་དགུ། ལྷོ་རྒྱུད་ཀྱི་བླ་མ་བཅུ་གཅིག་གོ

poniedziałek, 21 października 2013

(101) Mowa końcowa do niezaburzonego dziedziczenia

Takie było niezaburzenie dziedziczenia od Słowa Bożego, Całego Czystego.1 Koniec wszystkich pouczeń spoczął na Nanksierze Lopo.2 Tak dwudziestu czterech przekazywało dziedzictwo z przodka na potomka przez zdania do słuchu, nie objawiając zgłosek na piśmie. Ich cnota jest niepojęta. Usunęli nasiona ciemności zarozumialstwa i przez mądrość rzeczywiście ujrzeli prawdę. Wznieśli się ponad ziemię krążenia i udeptali ziemię zdrowego postępowania. Latali jak ptaki po niebie i pływali jak ryby w wodzie. Przechodzili bez oporu przez ziemię, kamienie, góry i skały. Po upływie stu lat sprawiali wrażenie, że upłynęło lat szesnaście. Objawiali dla dusz podobieństwo pośmiertnego przeniesienia przez tysiąc sześćset lat albo żyli przez wiele okresów, ale młodziutcy, bez pośmiertnego przeniesienia, będąc przedstawicielami postaci ucieszonej i postaci wcielonej, na ich podobieństwo mieli w niezmierzonych rajach niezmierzone postacie i zadania. Wiele się więc opowiada o tym, jak pomagali niezmierzonym duszom.

1  Hlabon Jonksu Tagpa (Lha bon Yongs su Dag pa). Jego żywot opisany był już wcześniej (73).
2  sNang bzher Lod po. Jawny Zbawca. Jego imię pojawia się już wcześniej (68, 70 i 71). Niektóre z jego zdań zostały przełożone w utworach Sześć sił, Czy pokazywać?, Wezwanie Tapiego Hrycy, Pięć myśli. Żywot tego duchownego pojawi się jeszcze w dalszej części pisma. Była to kluczowa postać w dziedzictwie przykazania z siangsiuńskiego dziedzictwa słuchu.

Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud ba'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se Bon gZhung Rig mdzod dPe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 17; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypisy: Jakub Szukalski
 
།དེས་ནི་ལྷ་བོན་ཡོངས་སུ་དག་པ་ནས་བརྒྱུད་པའི་འཁྲུག་མེད་དོ། །གདམས་པ་ཐམས་ཅད་ཀྱི་མཐའ་ནི་སྣང་བཞེར་ལོད་པོ་ལ་བཞག་གོ །དེ་ལྟར་ཉི་ཤུ་རྩ་བཞི་ནི། གོང་མས་འོག་མ་ལ་ཡི་གེ་རིས་སུ་མ་བསྟན་ཞིང་། ཚིག་གིས་སྙན་དུ་བརྒྱུད་དེ། དེ་དག་གི་ཡོན་ཏན་བསམ་གྱིས་མི་ཁྱབ། ཀུན་བརྟགས་ཀྱི་སྒྲིབ་པའི་ས་བོན་དང་བཅས་པ་བྱང་། ཤེས་རབ་ཀྱིས་བདེན་པ་མངོན་སུམ་དུ་གཟིགས། འཁོར་བའི་ས་ལས་འཕགས། གཡུང་དྲུང་ཐེག་པའི་ས་ནོན། ནམ་མཁའ་ལ་བྱ་བཞིན་འཕུར། ཆུ་ལ་ཉ་བཞིན་འཕྱོ། ས་རྡོ་རི་བྲག་ལ་ཐོགས་མེད་དུ་འཛུལ། ལོ་བརྒྱ་ལོན་ནས་བཅུ་དྲུག་ལོན་པར་ཕྱིར་ལ་བསྒྱུར། ལོ་སྟོང་དང་དྲུག་བརྒྱ་ནས་སེམས་ཅན་གྱི་དོན་དུ་འཆི་འཕོའི་ཚུལ་སྟོན་པའམ། བསྐལ་པ་མང་པོར་བཞུགས་ཀྱང་། ཤིན་ཏུ་གཞོན་ཞིང་འཆི་འཕོ་མེད་པ་དང་། ལོངས་སྐུ་དང་སྤྲུལ་སྐུའི་རྒྱལ་ཚབ་བྱེད་ཅིང་དེ་དག་གི་ཚུལ་གྱིས་ཞིང་ཁམས་དཔག་ཏུ་མེད་པར། སྐུ་དང་ཕྲིན་ལས་དཔག་ཏུ་མེད་པས། སེམས་ཅན་དཔག་ཏུ་མེད་པའི་དོན་མཛད་པ་ལས་སོགས་དུ་མར་བཤད་དོ།

piątek, 18 października 2013

Rozsądne słuchanie

Spytaj ludzi o zdanie
i postanów samemu.
  
Przysłowie tybetańskie, zaczerpnięte z Bod kyi gtam dpe. Tibetan Proverbs, Library of Tibetan Works & Archives, Dharamsala 1996, Reprint 2007, s. 38. Przekład własny z tybetańskiego.
  
།གྲོས་མི་ལ་དྲིས།
།ཐག་རང་གིས་གཅོད།

  
བོད་ཀྱི་གཏམ་དཔེ་ལས་བྱུང་ངོ༌།

(100) Mowa końcowa do dziedziczenia mądrych uczonych i tłumaczy

   Ta czwórka koronnych duchownych nie miała także oporów w przygodnych doskonałościach, takich jak nietonięcie w wodzie, latanie po niebie, jeżdżenie na koniu po otoczakach i odwracanie do góry rzeki. Najwyższa doskonałość: uświęcenie przez ukazanie wielkiego nierozsądku.

དབུ་རྒྱན་གྱི་བླ་མ་བཞི་པོ་དེ་ཡང་། ཐུན་མོང་གི་དངོས་གྲུབ་ཆུ་ལ་མི་བྱིང་བ་དང་། མཁའ་ལ་འཕུར་བ་དང་། ཕ་བོང་རྟར་ཞོན་པ་དང་། ཆུ་བོ་གྱེན་ལ་བཟོག་པ་ལས་སོགས་ལ་ཐོགས་པ་མེད། མཆོག་གི་དངོས་གྲུབ་རྟོག་མེད་ཆེན་པོ་མངོན་དུ་གྱུར་ནས་སངས་རྒྱས་སོ།

Nauczyciel-Słowo

Właścicielem świętych jest duchowny.
Duchowny to samoistna myśl.
 
Powiedziane w Ukrytym dziedzictwie szczęśliwości trzech postaci duchownego (bla ma sku gsum bde ba chen po'i gsang rgyud). Jest to pismo o wielkim spełnieniu (dzokczen – rdzogs chen) zachowane w obrządku starszyzny (ningma – rnying ma). Przekład własny z tybetańskiego.



སངས་རྒྱས་ཀུན་བདག་བླ་མ་ཡིན།
བླ་མ་རང་བྱུང་ཡེ་ཤེས་སོ།

ཞེས་བླ་མ་སྐུ་གསུམ་བདེ་བ་ཆེན་པོའི་གསང་རྒྱུད་ལས་གསུངས་སོ།

czwartek, 17 października 2013

(99) Dała Dzialcen

On przekazał dziedzictwo Dale Dzialcenowi.1 Ten duchowny zajął własną ziemię słowności.


1  zLa ba rGyal mtshan. Godło Księżyca. Jego żywot został opisany już wcześniej (53). Jego słowa podane są w żywocie Ludziala (54), a doświadczenie w pięciu zdaniach.


།དེས་ཟླ་བ་རྒྱལ་མཚན་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེ་ནི་བོན་ཉིད་རང་ས་ཟིན།

środa, 16 października 2013

Duchowny z duszy

Stosowanie zrozumienia to rzeczywista świętość.
Świętość nie bierze się skądinąd.
Własna dusza jest trzema postaciami świętego.
 
(...)

Próżnia własnej duszy to postać słowa.
Nieskończoność jasnej próżni to postać uciechy.
Objawianie się wszędzie to postać wcielenia.
Niepodzielność tych trzech to duchowny.
 
Powiedziane w Ukrytym dziedzictwie szczęśliwości trzech postaci duchownego (bLa ma sku gsum bde ba chen po'i gsang rgyud). Jest to pismo o wielkim spełnieniu (dzokczen – rdzogs chen) z obrządku starszyzny (ningma – rnying ma). Przekład z tybetańskiego: Jakub Szukalski.

 
 

།རྟོགས་པའི་ཉམས་ལེན་མངོན་སངས་རྒྱས།
།སངས་རྒྱས་གཞན་ནས་མ་མཆིས་ཏེ།
།རང་སེམས་སངས་རྒྱས་སྐུ་གསུམ་ཡིན།

(...)

།རང་སེམས་སྟོང་པ་ཆོས་སྐུ་ཡིན།
།སྟོང་གསལ་འགག་མེད་ལོངས་སྐུ་ཡིན།
།ཅིར་ཡང་འཆར་བ་སྤྲུལ་པའི་སྐུ།
།དེ་གསུམ་དབྱེར་མེད་བླ་མ་ཡིན།

ཞེས་བླ་མ་སྐུ་གསུམ་བདེ་བ་ཆེན་པོའི་གསང་རྒྱུད་ལས་གསུངས་སོ། དེ་རྙིང་མའི་རྫོགས་ཆེན་དཔེ་ཆ་ཞིག་གོ

(98) Sega

On przekazał dziedzictwo Guripowi Sedze.1 Ten duchowny dbał o stosowanie zrównania smaków.2

 
1  Gu rib gSas dga'. Gurip Boska Uciecha
2  Zrównanie smaków (ro snyoms) jest umiejętnością sprowadzania wszystkiego do jednej istoty.

Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud ba'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se bon gzhung rig mdzod dpe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 17; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypisy: Jakub Szukalski

དེས་གུ་རིབ་གསས་དགའ་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེ་ནི་རོ་སྙོམས་སྤྱོད་པ་སྐྱོངས།

wtorek, 15 października 2013

(97) Pendzial

On przekazał dziedzictwo Rasankowi Pendzialowi.1 Ten duchowny był dumny z gospodarowania rozmyślaniem nad jasnością i próżnością.


1  Ra sangs 'phan rgyal. Sędziwy (?) Rozrzutny (?) Pan.

Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud ba'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se bon gzhung rig mdzod dpe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 17; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypisy: Jakub Szukalski

དེས་ར་སངས་འཕན་རྒྱལ་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེས་གསལ་སྟོང་གི་སྒོམ་པ་ལ་མངའ་བསྙེམས།

poniedziałek, 14 października 2013

(96) Tonkun Truppa

Czwarte: Dziedziczenie mądrych uczonych i tłumaczy. Od Wielkiego Hortego dziedzictwo przeszło na Tonkuna Truppę.1 Ten duchowny zrozumiał spojrzenie bezzasadności.


1  Don kun Grub pa. Pomocnik. Zdaje się, że jest to ta sama postać, co Kuncien Tondrup (52). Jego imię przypomina Siddharthę, nazywanego w języku tybetańskim Tondrupem (Don grub).
 
།བཞི་བ་མཁས་པ་ལོ་པཎ་གྱི་བརྒྱུད་པ་ནི། ཧོར་ཏི་ཆེན་པོ་ནས་དོན་ཀུན་གྲུབ་པ་ལ་བརྒྱུད་དེ༑ བླ་མ་དེས་རྩ་བྲལ་གྱི་ལྟ་བ་རྟོགས།

Martwy bóg

Człowiek gdy żyje długo,
widzi trupa martwego boga.

Przysłowie tybetańskie, zaczerpnięte z Bod kyi gtam dpe. Tibetan Proverbs, Library of Tibetan Works & Archives, Dharamsala 1996, Reprint 2007, s. 157. Przekład własny z tybetańskiego.

།མི་ཚེ་རིང་ན་ལྷ་ཤི་བའི་རོ་མཐོང༌།

བོད་ཀྱི་གཏམ་དཔེ་ལས་བྱུང་ངོ༌།

niedziela, 13 października 2013

(95) Mowa końcowa do dziedziczenia przewodu słuchowego osób

   Dotąd święty przybywał dla dusz w ucieleśnieniach. Więc obdarzone były wieloma oznakami cnót i wykształcenia wiedzy i życzliwości oraz wydzielały cuda na dziesięć stron. Były zwiastunami szczególnego celu wykorzenienia krążenia. Kiedy przeszły przez mękę, nie opuściły zwłok na ziemi. Przeszły mocą cudu.
  
།དེ་ཡན་ཆད་ནི། སངས་རྒྱས་འགྲོ་དོན་ལ་རྣམ་སྤྲུལ་དུ་བྱོན་པ་ཡིན་པས། མཁྱེན་བརྩེའི་ཡོན་ཏན་དང་གྲུབ་པའི་དོན་རྟགས་དུ་མ་དང་ལྡན་ཞིང་། རྫུ་འཕྲུལ་ཕྱོགས་བཅུར་འགྱེད། འཁོར་བ་རྩད་ཆོད་ཁྱད་པར་དོན་གྱི་རིག་འཛིན་ཡིན་པས། མྱ་ངན་ལས་འདས་དུས་ཕུང་པོ་ས་ལ་མི་འབོར། རྫུ་འཕྲུལ་སྟོབས་ཀྱིས་འདས་སོ།

Ochrona w Trójcy

Oom, uciekam się do niewyobrażonej Postaci Słowa,
Białego Światła, Spełnionego Boga,
Wiernego Wcielonego Wszędzie,
Boga Trójpostaciowego.
 
rDzogs chen yang rtse klong chen gyi sngon 'gro (Przygotowanie do wielkiej otchłani szczytności wielkiego spełnienia). Obrządek bon. Przekład z tybetańskiego: Jakub Szukalski.
 
ཨཱོཾ་དམིགས་མེད་བོན་གྱི་སྐུ།
།འོད་དཀར་རྫོགས་པའི་ལྷ༑
༑ཅིར་ཡང་སྤྲུལ་པའི་གཤེན།
།སྐུ་གསུམ་གྱི་ལྷ་ལ་སྐྱབས་སུ་མཆིའོ།
 
ཞེས་རྫོགས་ཆེན་ཡང་རྩེ་ཀློང་ཆེན་གྱི་སྔོན་འགྲོ་ལས་གསུངས་སོ།

sobota, 12 października 2013

Niepojęty

Najdoskonalsze Pojęcie
Bóg
jest Niepojęte

Bóg Pojęcie

W świecie pojęć
Bóg jest Pojęciem,
ja jestem pojęciem,
nic jest pojęciem,
wszystko jest pojęciem.

Poza pojęciami,
w rzeczywistości,
Bóg jest Czymś więcej,

wszystko okazuje się
czymś więcej.
To Coś
to Ktoś,
Osoba,
Wielka Tajemnica.

Kiedyś John Lennon śpiewał:
„Bóg jest pojęciem,
którym mierzymy swój ból.
...Nie wierzę w Boga
...wierzę w siebie
...sen się skończył
...byłem tkaczem snów
...a teraz jestem Janem”.

Te słowa przepłacił życiem,
zastrzelony przez chorego człowieka
broniącego bożka pojęcia.
 

Nawet bożek
okazał się czymś więcej
niż samym tylko pojęciem.

 

piątek, 11 października 2013

(94) Wielki Horty

On przekazał dziedzictwo Wielkiemu Hortemu.1 Ten duchowny był dumny z uczoności i wykształcenia. Stąd przygodne doskonałości: niezapomniane zauroczenie i znajomość dziewięciu postępowań; najwyższa doskonałość: pomoc przechodniom przez zatopienie w braku życia i śmierci.

1  Horti Cienpo (Hor ti Chen po). Był on już wspomniany w żywocie Tonkuna Truppy (52). Jego doświadczenie przekazane jest również w krótkiej mowie podanej przez drogiego Jongzina Tenzina Namdaka, przetłumaczonej w utworze Własna świadomość.
 
Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud ba'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se bon gzhung rig mdzod dpe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 16; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypis: Jakub Szukalski

 
།དེས་ཧོར་ཏི་ཆེན་པོ་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེ་ཡང་མཁས་ཤིང་གྲུབ་པ་བསྙེམས་པས། ཐུན་མོང་གི་དངོས་གྲུབ་མི་བསྙེལ་བའི་གཟུངས་དང་ལྡན་ཞིང་། ཐེག་དགུ་མཁྱེན་པ། མཆོག་གི་དངོས་གྲུབ་སྐྱེ་ཤི་མེད་པར་རྒྱུན་ཞུགས་ཀྱིས་འགྲོ་དོན་མཛད་དོ།

czwartek, 10 października 2013

(93) Mudziunk Karpo

On przekazał dziedzictwo Mudziunkowi Karpo.1 Ten duchowny zniszczył błąd pojmowania pojęcia. Stąd przygodne doskonałości: zdolność wydzielania przechodzących pomysły wcieleń z postaci, głosu i ducha; najwyższa doskonałość: uświęcenie w stanie wielkiej niewyrażalności.

 
1  Mu rgyung dkar po. Biały Niebianin.

།དེས་མུ་རྒྱུང་དཀར་པོ་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེ་ཡང་བཟུང་འཛིན་འཁྲུལ་བ་ཞིག་ནས། ཐུན་མོང་གི་དངོས་གྲུབ་སྐུ་གསུང་ཐུགས་ལས་སྤྲུལ་བ་བསམ་འདས་འགྱེད་ནུས། མཆོག་གི་དངོས་གྲུབ་བརྗོད་མེད་ཆེན་པོའི་ངང་ལ་སངས་རྒྱས་སོ།

środa, 9 października 2013

(92) Namdzial

On przekazał dziedzictwo Namdzialowi z Siangsiungu.1 Ten duchowny uobecnił własną świadomość. Stąd zwyczajne doskonałości: duma z panowania nad nerwami i wiatrami2 oraz zdobycie swobody w kropkach;3 najwyższa doskonałość: rozumienie i uświęcenie tułaczki i spoczynku jako niepodzielnych.

 
1  Siangsiung Namdzial (Zhang zhung rNam rgyal). Namdzial oznacza Zwycięstwo.
2  Inaczej: żyły.
3  Kropki są cząstkami życia. Swoboda w kropkach oznacza umiejętność panowania nad życiodajnymi siłami.

Kompilator: Pa Tendzial Zankpo (sPa bsTan rgyal bZang po), 1419 r.
Źródło: rDzogs pa chen po Zhang zhung snyan rgyud kyi brgyud pa'i bla ma'i rnam thar, wyd. Gangs Ti se bon gzhung rig mdzod dpe tshogs/ deb nyer bzhi pa/ rDzogs chen snyan rgyud bka' rgyud skor bzhi, Amdo 2009, s. 16; także inne wydania, jak Lokesh Chandra, History and doctrine of Bon-po Niṣpanna-Yoga (w Śata-Pitaka Series 73), New Delhi 1968

Przekład z tybetańskiego i przypisy: Jakub Szukalski

།དེས་ཞང་ཞུང་རྣམ་རྒྱལ་ལ་བརྒྱུད་དེ། བླ་མ་དེ་ཡང་རང་རིག་མངོན་དུ་གྱུར་བས། ཐུན་མོང་གི་དངོས་གྲུབ་རྩ་རླུང་ལ་མངའ་བསྙེམས་ཤིང་། ཐིག་ལེ་ལ་རང་དབང་ཐོབ། མཆོག་གི་དངོས་གྲུབ་འཁོར་འདས་དབྱེར་མེད་དུ་རྟོགས་ཏེ་སངས་རྒྱས་སོ།

sobota, 5 października 2013

Sąd nad duchownymi dziedzictwa słuchu

Będziemy sądzili także aniołów.
(por. 1 Kor 6,3)
 
Aby ustrzec się od błędu, przyszło nam ludziom sądzić także aniołów, czy są oni aniołami światłości, czy też ciemności – posłańcami Boga, czy posłańcami szatana. Trudno sądzić tych duchownych, których już nie ma na ziemi, ale pozostają po nich świadectwa życia i wypowiedziane słowa. Więc na podstawie pozostałości, jak po śladach, możemy powiedzieć coś o osobie tych duchownych. Ponieważ ja nie jestem tutaj rozstrzygającym sędzią, ani kimś, kto miałby wyrobione zdanie, podam tylko pewne pytania i odpowiedzi, które przyszły mi na myśl (mogące posłużyć jako wszczęcie własnej rozprawy).
  
1.
Zamysł:
wiara –
wola Boga, czy samowola

 
W obecnych Żywotach duchownych z siangsiuńskiego dziedzictwa słuchu częstokroć pojawia się zdanie „Zamysłem tego duchownego było...” i dalej podawany jest zamysł każdego z duchownych. Czy zatem owi duchowni spełniali tylko swoje zamysły? Tak wydaje się wynikać z przytaczanych zdań. Gdy zaś patrzymy na źródło tych zamysłów, odnoszą się one ciągle wstecz do samego początku i Objawiciela Zamysłów, jakim jest Dobrotliwy. To tutejsze dziedzictwo ciągle polega na Pierwszym, który powiedział Objawicielowi Łaski, aby ten pomyślał „o znaczeniu wiecznie niewyrażalnym”. Wszystko więc wynika z Tego Pierwszego – z Kopalni Zamysłów. Przez łaskę obdarza On swoich wiernych różnymi odblaskami swego Piękna. Stąd u poszczególnych osób pojawiają się różne zamysły. Z Światłości Najwyższego rodzą się w duszach szczególne myśli, takie jak „czystość jak niebo”, „nieporuszenie jak przestrzeń”, „stanowczość wolna od wymysłów”, „trwanie w otchłani niesądzenia”, „przejawienie rozkoszy jako siły”, „nieporuszenie jak otchłań”, „zajęcie własnego miejsca w możliwości trzech postaci” i inne. Są to własne zamysły tych osób przez to, że otrzymują je osobiście, ale nie przez to, że należą one do nich. Własność tych zamysłów jest niebiańska – pochodzą z wysoka, od Boga. Rozpoznajemy je jako takie, ponieważ nie ma w nich krzty celu osobistego, żadnej korzyści materialnej. Są niematerialne i czysto duchowe. Nie wynikają więc z samowoli, czy woli własnej, ale z woli Bożej. Oprócz nich ze świadectw dowiadujemy się, że duchowni tego dziedzictwa „dopomagali przechodniom”, co świadczy, że myśleli także o dobru innych, a nie tylko o własnym. Samo pomaganie innym jest znakiem litości i skromności niespotykanym u duchów tego świata. W tym więc duchowni bardziej przypominali aniołów światłości, aniżeli ciemności. 
 
W sprawie pierwszeństwa Dobrotliwego w tworzeniu zamysłów przeczytać można w dziele Rozwiązanie (la zlo ba)1 z księgi Usunięcia określenia wiecznego tronu (ye khri mtha' sel), którego urywki były przełożone już wcześniej.
  
2.
Przygodne doskonałości:
cuda –
okoliczność, czy cel

 
Słyszymy z opowieści, że duchowni z dziedzictwa słuchu potrafili wykonywać różne zadziwiające cuda, jak latanie po niebie, rodzenie kwiatów na ziemi, opowiadanie słowa wężom, nietonięcie w wodzie, spuszczanie deszczu kwiatów, spalanie przewrotnego spojrzenia ogniem zachwytu, przyjmowanie pokarmu od Boga i inne. Czy więc droga tych duchownych polegała na wyćwiczeniu się w jakimś rodzaju sprawności? Raczej wydaje się, że było to ich chlebem powszednim. Nabyte sprawności były wynikiem wierności, pojawiały się jako ozdoba na drodze do ostatecznego celu, którym była świętość. Stąd cuda jakie im towarzyszyły są nazywane przygodnymi doskonałościami, a sama świętość jest doskonałością najwyższą. Te doskonałości były potwierdzeniami ich prawości, a także nagrodą i pociechą za wytrwałość. Pisma nie podają na żadnym miejscu, aby miały one służyć zadziwianiu ludzi, uwodzeniu, czy też były celem samym w sobie. W niektórych żywotach późniejszych duchownych słyszymy o tym, jak szukali oni cudownych mocy dla doczesnych ziemskich celów, ale po wejściu na właściwą drogę zmieniali swoje zapatrywania i poświęcali się ostatecznemu celowi świętości. Takie nawrócenie opisane jest w żywocie słynnego tybetańskiego mędrca Milarepy.
 
3.
Najwyższa doskonałość:
świętość –
jedność z Bogiem, czy pycha

  
Czy rozpuszczenie ciała w świetle nie jest rodzajem pychy? Wydaje się, że duchowny staje się tutaj podobny do nieziemskiego anioła i nieuchwytny dla ludzkiego pojmowania, jak jakiś nadczłowiek. Zwycięzcy, tacy jak Tonpa Sienrab i Budda Siakjamuni odchodzili z ziemi jak zwykli ludzie, kładąc się do snu, a ci duchowni dziedzictwa słuchu, Ich synowie, ulatniają się jak ptaki. Nie jest w ich mocy zostawić ciało, gdyż tak wielki jest ich zachwyt, że nie znajdują sił, aby mieć jakąkolwiek władzę, by zapanować nad niebiańskim pociągiem. To odejście przypomina wniebowstąpienie Jezusa, wniebowzięcie Maryi i tajemniczą śmierć Jana Ewangelisty.2 Jest to nie tylko odejście w niebiańską rozkosz, ale także rozesłanie promieni łaski dla świata – spełnienie świętości objawiające bardziej Boską rzeczywistość duszy, aniżeli ziemską rzeczywistość ciała.
 
4.
Zatrudnianie do służby diabłów:
moc –
chrześcijaństwo, czy satanizm

 
Czysta droga Słowa nie uznaje żadnych więzi z duchami nieczystymi. Tymczasem w obecnych Żywotach duchownych słyszymy, że zatrudniali oni do służby różne siły nieczyste nazywane gwałtownymi bogami, włodarzami, wężami i okrutnikami. Czy była to uległość albo podpisywanie paktu z diabłem? Nie jest powiedziane na czym szczególnie polegało to zatrudnianie, ale można się domyślać, że jeśli duchowni trwali wierni w zamyśle czystym jak niebo, niezachwianym jak otchłań, bezzasadnym, czy równym, to nie było w nich skłonności ulegania siłom nieczystym, chwiejnym, uzasadniającym i nierównym. Również cel zdobycia świętości byłby trudny do spełnienia przez nawiązanie więzi z tymi niespokojnymi duchami. Na tej więc podstawie wydaje się, że to wysługiwanie się diabłem nie było rodzajem uległości, a raczej mocą, opanowaniem i niezwykłym wpływem duchownych na otoczenie.
   W czystości spojrzenia świętego nie ma niczego szkodliwego i nawet z wrogów czyni on swoich przyjaciół. Posiada on również doskonałe panowanie nad namiętnościami, więc ma moc rozkazywać duchom nieczystym i wydawać im polecenia. W ten sposób zmienia on właściwie rzeczywistość tych duchów i robi z nich nieświadome sługi Dobra. Jest to zatem wykorzystanie wszystkich sił na służbę Dobra i działanie czysto chrześcijańskie, które opiera się na błogosławieniu, a nie przeklinaniu. Przypomina to pouczenia Jezusa: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych” (por. Mt 5,44), „bądźcie prości jak gołębice i sprytni jak węże” (por. Mt 10,16), „czyńcie sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości” (por. Łk 16,9) itp.
   Praca jednak polega na nawiązaniu więzi. Wynika zatem, że duchowny zatrudniając siły nieczyste, nawiązuje z nimi więź opartą na pewnych warunkach pracy. Czy nie grozi to czystości duchownego i nie staje się on przez to splamiony? Nawet jako osoba uczyniona na wzór i podobieństwo Najczystszego Pana, nie ma takiej mocy, aby zupełnie unicestwić ducha nieczystego, ponieważ jako Dobry Pan daje każdemu swobodę. Nie unicestwia więc wroga, ale pozwala mu nawet na przystęp do siebie i wykorzystuje go dla własnych celów. Gdy zły duch jest natrętny, Pan zmiata go jak śmieci i wciska w otchłań. Gdy wydaje się zdatny do pracy, Pan bierze go jak rzecz tego świata, taką jak nóż lub ogień i używa w sposób sprawiedliwy dla wykonania jakiegoś dobra. Pan nie kala się przez to, bo używa tylko czystej mocy w duchu nieczystym.
   Skąd w nieczystym duchu czysta moc (potencjał)? Ciągle jest on bytem stworzonym, więc nie traci wszystkich własności istoty stworzonej i jako taki ma w sobie też zdolności do czynienia dobra, choć nigdy nie jest to jego zamiarem. Duchowny zatem pozostaje nieskalany. Związki z duchami są czysto zawodowe – nie mają nic wspólnego z duszą. Pan mówi do złego ducha: „Wykonasz dla mnie to i to, a ja będę dla ciebie łaskawy i nie strącę cię w otchłań”. Taki rodzaj łaskawości widać także w działaniu Jezusa, kiedy zły duch nazywający siebie Wojskiem prosi Pana, aby go nie wypędzał, ale wpuścił w stado świń. Pan Jezus przystaje na to, ale świnie nie są w stanie wytrzymać z tym duchem i spadają w końcu w topiel morza (por. Mk 5,1-17). 
 
Więcej o rozumieniu diabła w ujęciu buddyjskim napisałem w pracy Diabeł w buddyzmie.
  
  
 
Na zakończenie tych rozważań podam jeszcze do rozmyślania zdania o bałwochwalczych wyznaniach z początku wieków zapisane z widzeń jakie miała bł. Anna Katarzyna Emmerich. Dzięki temu będzie można porównać i zestawić w własnej świadomości to, co czyste i nieczyste. Są to zapisy widzeń i mają one przede wszystkim wartość obrazową – mogą być przydatne do rozmyślania. Nie trzeba tutaj wnikać w prawdziwość zdarzeń, gdyż można je odczytywać jako przenośnię rzeczywistości. Zdania natomiast i nazwanie różnych zachodzących zjawisk pochodzące od autorki należy rozważyć z pomocą łaski Bożej. 
 
   Widziałam, jak potomkowie Kaina stawali się coraz bezbożniejszymi i zmysłowymi. Coraz wyżej wstępowali na ową górę; zaś upadli aniołowie zabrali ze sobą wiele z owych niewiast, panując zupełnie nad nimi i pouczając ich we wszystkich sztukach uwodzenia. Dzieci ich były bardzo wielkie, miały wprawę w rozmaitych rzeczach, posiadały też różne dary i były wyłącznymi narzędziami złych duchów. W ten sposób tak na tej górze jak w całej okolicy powstał zepsuty naród, usiłujący za pomocą gwałtu i uwodzenia także zepsuć potomków Seta. Wtem oznajmił Pan Bóg Noemu, że potopem ukarze świat grzeszny, a Noe budując arkę, niesłychanie od tego ludu cierpieć musiał.
   Widziałam bardzo wiele spraw owych wielkoludów, widziałam ich wielkie kamienie dźwigających z łatwością na górę, widziałam, jak coraz wyżej się wspinali i dzieła podziwu godne spełniali. Biegali po ścianach prostopadłych i drzewach, tak samo, jak to widziałam u innych opętanych. Umieli najdziwaczniejsze wyprawiać rzeczy, ale to wszystko było kuglarstwem i sztucznością, spełnianą za pomocą szatana. Dlatego tak bardzo nienawidzę kuglarzy i wróżek. Potrafili robić obrazy z kamienia i kruszcu, zaś Boga już wcale nie znali, chociaż rozmaitym przedmiotom cześć boską oddawali. Widziałam, jak nagle z pierwszego lepszego kamienia utworzywszy obraz, temu obrazowi cześć oddawali, albo też jakiemu potwornemu zwierzęciu lub innemu niegodziwemu przedmiotowi. Wiedzieli o wszystkim, widzieli wszystko, robili truciznę, trudnili się sztuką czarodziejską i w ogóle wszystkim oddawali się występkom.
   Niewiasty wynalazły muzykę; widziałam jak chodziły, by lepsze pokolenia skusić i występków nauczyć. Widziałam, że nie mieli żadnych domów ani miast, budowali sobie raczej grube, okrągłe wieże z łuszczkowego kamienia, u których dołu mniejsze były zabudowania, prowadzące do wielkich jaskiń, gdzie szkaradne swoje uczynki spełniali. Po dachach tychże zabudowań było chodzić na około, zaś we wieży wchodząc do góry, za pomocą rur w dal patrzeli, lecz nie jakby przez dalekowidz, przeciwnie, wszystko działo się za pomocą sztuki szatańskiej. W ten sposób ujrzawszy inne miejscowości, udawali się tam dotąd, a podbiwszy wszystko, wszystko oswobadzali i robili bezprawnym. Tą wolność zaprowadzali wszędzie. Widziałam, że dzieci ofiarowali i żywcem zakopywali w ziemi. Pan Bóg zniszczył tę górę podczas potopu.
   Henoch, przodek Noego przeciwko nim występował. Bardzo też wiele pisał, a był to człowiek bardzo dobry i Panu Bogu wdzięczny. Na wielu miejscach na polu, gdzie się owoce udawały, budował ołtarze z kamienia, dziękował Panu Bogu, składał ofiary; on też mianowicie zachował religię aż do rodziny Noego. Pan Bóg przeniósł go do raju i spoczywa u bramy wejścia, a z nim jeszcze ktoś inny (Eliasz), skąd przed sądem ostatecznym znowu przyjdzie. Także potomkowie Chama po potopie byli w związku z owymi nieprzyjaznymi duchami, i dlatego też tak wielu opętanych, czarowników a świeckich potężnych i znowu wielkich, dzikich i bezczelnych ludzi. Również Semiramis pochodzi z małżeństwa opętanych; wszystko mogła, tylko zbawioną być nie mogła. Powstali w ten sposób jeszcze inni ludzie, których później poganie uważali za bogów. Pierwsze niewiasty, które dały się złym duchom opanować, wiedziały, co czynią; późniejsze o niczym nie wiedziały, było to im w krew i ciało wrodzone, tak samo jak grzech pierworodny. 
 
(...)
 
Strasznie było wtenczas na świecie. Ludzie popełniali najrozmaitsze występki nawet przeciwko naturze. Każdy kradł co mu się podobało. Pustoszyli sobie wzajemnie i pola, zabierając ze sobą niewiasty i dziewice. Im bardziej rosło plemię Noego, tym bardziej ono się psuło, a nawet Noego okradali i mu się sprzeciwiali. Tych obyczajów najgorszych nie mieli ci ludzie dlatego, że byli nieokrzesani i dzicy, lecz dlatego, że byli zepsuci; żyli bowiem bardzo wygodnie i wszystko mieli uporządkowane. Oddawali się najstraszniejszemu bałwochwalstwu, każdy zrobił sobie bożka z tego, co mu się najbardziej podobało. Za pomocą sztuk szatańskich chcieli uwieść dzieci Noego. W ten sposób upadł Mosoch, syn Jafeta i wnuk Noego, kiedy pracując na polu, napił się soku rośliny odurzającej. Nie było to wino, lecz był to sok pewnej rośliny, której podczas pracy w małej ilości używali, żując także liście i owoce tej rośliny. Mosoch stał się ojcem syna, któremu dano imię Hom.
 
(...)
 
   Wskutek swoich objawień i widzeń Hom starą prawdę przekręcił i fałszywie tłumaczył. Mędrkował i naukom się poświęcał, patrzał na gwiazdy i widywał w objawieniu zeszpecone przez szatana figury prawdy, które, ponieważ były do prawdy podobne, naukę i bałwochwalstwo jego uczyniły matką kacerstwa. Tubal był dobrym człowiekiem. Dlatego sprawy Homa i jego nauka nie podobały mu się, i bardzo go bolało, że jeden z jego synów, ojciec Dżemszyd, był zwolennikiem Homa. Słyszałam, jak się Tubal uskarżał, mówiąc: „moje dzieci nie żyją w zgodzie. Szkoda, że nie pozostałem u Noego”.
   Hom wodę dwóch źródeł wyprowadził z góry, którą zamieszkiwali, na dół, gdzie się w rzekę połączyły, a dalej, po krótkim biegu, w szeroki strumień; widziałam, że przez ten strumień przechodził Hom i jego wielbiciele, opuszczając tę ziemię pod dowództwem Dżemszyda. Homowi wielbiciele jego prawie boską cześć oddawali. Uczył ich, że Bóg mieszka w ogniu. Także wodą zajmował się wiele, zaś przede wszystkim ową rośliną, od której miał imię. Uprawiał ją, a potem jako święte pożywienie i lekarstwo rozdzielał uroczyście, tak, że później z tego powstał obrzęd religijny. Sok czyli papkę z owej rośliny nosił przy sobie w brunatnym naczyniu, jakby w moździerzu. Z równego metalu były haki u namiotów. Sporządzili je ludzie innego plemienia, mieszkającego daleko od nich na górze i ognia do prac swoich używającego. Widziałam ich na górach, z których raz tu, raz tam wybuchał ogień i zdaje mi się, że owo naczynie składało się z wybuchającej razem z ogniem masy metalowej lub kamiennej. Hom nie był żonaty i nie doczekał się wieku podeszłego. Opowiadał wiele wizji, tyczących się jego śmierci, a tak on, jak później Derketo i zwolennicy jego wierzyli. Widziałam jednakże, że straszną zginął śmiercią, że nic z niego nie pozostało, gdyż szatan zabrał go ze sobą. Dlatego wierzyli jego zwolennicy, że, jak Henoch, na miejsce święte przeniesiony został. Ojciec Dżemszyda został przez niego pouczony, pozostawił mu też ducha swego, by jego zajął miejsce.
 
(...)
 
Było wówczas mnóstwo dzikich i okrutnych zwierząt, robiących wielkie spustoszenia. Łowy na nie były tak wspaniałe, jak wyprawy wojenne. Tego, który najdziksze ubijał zwierzęta, czczono jak Boga. Nemrod także ludzi, których podbił, w jedną spędził gromadę. Oddawał się bałwochwalstwu, i czarodziejstwu, był pełen okrucieństwa i miał licznych potomków. Doczekał się mniej więcej 270 lat życia. Był koloru żółtawego, a od pierwszej młodości prowadził życie bardzo dzikie, był narzędziem złego ducha, gwiazdziarstwu bardzo oddany.
   Podług figur i rozmaitych obrazów, jakie widywał w planetach i gwiazdach i z których przyszłe losy tego i owego kraju i ludu przepowiadał, starał się sporządzić podobizny, czyniąc je potem bożkami. Tak np. otrzymali Egipcjanie od niego postać Sfinksa, jako też owe wieloramienne i wielogłowne bożyszcza. Siedemdziesiąt lat zajmował się Nemrod tymi bożyszczami, zaprowadzaniem służby bałwochwalczej i ofiar bałwochwalczych i ustanowieniem kapłanów bałwochwalczych. Za pomocą tej szatańskiej mądrości i siły podbił owe plemiona, które później do budowy wieży zaprowadził. Gdy powstało pomieszanie języków, liczne plemiona się oderwały od niego, a najdziksze pod dowództwem Mesraima poszły do Egiptu, zaś Nemrod, zbudowawszy Babilon, ujarzmił wszystko naokoło i założył państwo Babilońskie. Pomiędzy licznymi jego dziećmi były też Ninus i jako bogini czczona Derketo.
 
(...)
 
W pierwszych czasach takie stany spokojniej i u wielu się pojawiały; później stały się u pojedynczych zupełnie potężnymi. Ci stawali się przewodnikami i bożkami drugich, zaprowadzali też podług widzeń rozmaite bałwochwalstwa, robili też na zewnątrz różne sztuki i wynalazki, dopuszczali się gwałtu, albowiem złego ducha byli pełni. Powstały z tego całe rody, z początku rody panujących i kapłanów pospołu, później tylko rody kapłańskie. W pierwszym czasie widziałam więcej niewiast, aniżeli mężczyzn tego rodzaju, a wszystkie miały równe myśli, równą wiedzę i w równy sposób też działały. Wiele z tego, co się o nich mówi, należy do niedokładnych przedstawień ich ekstatycznych lub magnetycznych zdań o sobie, o ich pochodzeniu i działaniu, a pochodzą te zdania częściowo od nich samych, częściowo od innych, przez szatana opętanych. Także żydzi mieli w Egipcie i różne tajemne sztuki, lecz Mojżesz je wytępił i stał się wieszczem Bożym. U rabinów natomiast pozostało wiele z tego jako rzecz uczonych, później stało się u pojedynczych narodów niskim, nędznym działaniem, a pokutuje jeszcze w czarodziejstwie i jako zabobon. Lecz wszystko z jednego i tego samego wyrosło drzewa zepsucia, z jednego podłego królestwa (piekła). Wszystkie ich obrazy widzę albo zupełnie przy ziemi albo też pod ziemią. Także w magnetyzmie znajduje się pierwiastek tego wszystkiego.
   Owym pierwszym bałwochwalcom bardzo świętą była woda, wszystkie obrządki sprawowali nad wodą, wszystkie też prorokowania i widzenia rozpoczynały się zawsze wpatrywaniem w wodę; wnet mieli osobne, poświęcone stawy do tego. Później te stosunki pozostały stale, także bez pomocy wody miewali swe złe widzenia. Przy tej sposobności widziałam niektóre z ich widzeń, a jest to bardzo dziwaczne; jakoby pod wodą jeszcze raz znajdował się cały świat wraz z wszystkim, co na ziemi jest; wszystko jednakowoż ciemnym, złem okryte jest kołem. Drzewo stoi pod drzewem, góra pod górą, woda pod wodą. Widziałam, że owe czarownice wszystko, wojny, narody, niebezpieczeństwa itd. tak samo jak po dziś dzień widziały, z tą tylko różnicą, że natychmiast wszystko czyniły, co tylko widziały. Więc widziały tak np: tutaj stoi naród, ten możecie ujarzmić, ów napaść, a tam miasto budować. Widziały doskonałych mężów i niewiasty i w jaki sposób tychże podejść miały, słowem, całą służbę szatańską, której się oddawały, widziały naprzód. Tak Derketo np. widziała naprzód, że się rzuci w morze i że w rybę się zamieni, co też uczyniła. Nawet swoje uczynki szkaradne widziała naprzód w wodzie, a potem takowe spełniała.
 
(...)
 
Derketo, jej córka i wnuczka Semiramis doczekały się podług owych czasów bardzo podeszłego wieku. Były to istoty potężne i wielkie, których widok po dziś dzień ogarniałby nas trwogą. Były niezmiernie śmiałe i odważne, a działały z niesłychaną pewnością, zawsze wszystko swoim złym duchem naprzód widząc. Czuły się zupełnie wybranymi i boginiami. Były one zupełnie odnowieniem owych jeszcze bardziej szalejących czarnoksiężników na wysokiej górze, którzy przez potop zginęli.
   Wzruszający to widok, jak sprawiedliwi patriarchowie przez te wszystkie okropności, również liczne mając objawienia Boże, lecz wśród bezustannej walki i cierpień przebijać się musieli i jak zbawienie ukrytymi i ciernistymi drogami wreszcie zstąpiło na ziemię, podczas gdy owym sługom szatańskim na zewnątrz wszystko się udawało i posłusznym było.
 
(…)
 
Nasi dzisiejsi uczeni, piszący o Egipcie są w wielkim błędzie, ponieważ tak wiele u Egipcjan mają za historię, doświadczenie i naukę, chociaż to wszystko polega tylko na fałszywych wizjach i wróżbach z gwiazd, przy czym ludzie tak mogą pozostać głupimi i zezwierzęconymi, jak nimi w rzeczywistości byli Egipcjanie. Lecz uczeni takie natchnienia szatańskie i takie działanie uważają za niemożliwe, więc je odrzucają i uważają Egipcjan za starszych, ponieważ już tak rychło rzeczy tak głębokie i uczone posiadać mieli.
   Widziałam, jak już przy przybyciu Semiramidy do Memfis byli w sprzeczności ze swą chronologią (obliczaniem czasu). Chcąc zawsze uchodzić za naród najstarszy, poprzekręcali czas i rody królów. Wskutek tego prawdziwa rachuba czasu zupełnie im się pomieszała, a ponieważ kilkakrotnie obliczanie swoje zmieniali, przeto prawie nie wiedzieli, jak sobie postępować. Prócz tego każdy błąd starali się uwiecznić za pomocą budowy i napisów, wskutek czego zamieszanie tym trwalszym się stawało. Tak np. przez długi czas wiek przodków i potomków w ten sposób obliczali, jakoby dzień śmierci ojca był zarazem dniem powstania syna. Królowie, którzy bezustannie z kapłanami co do rachuby czasu się sprzeczali, wsuwali przodków, którzy nigdy nie istnieli; także owych czterech, równe imię mających królów, którzy w jednym i tym samym czasie panowali w Tebach, Heliopolis, Memfis i Sais, policzyli jednego za drugim. Widziałam też, że raz liczyli rok na 970 dni, drugi raz znowu liczyli lata jak miesiące. Widziałam też pewnego kapłana, czas obliczającego, przy czym zawsze zamiast 500, 1100 lat wypadało. Widziałam te fałszywe obliczania czasu i działania owych kapłanów podczas nauki o szabacie w Arumie, gdzie Jezus wobec faryzeuszów mówił o powołaniu Abrahama, o swym pobycie w Egipcie, występując przy tym przeciwko egipskiej rachubie czasu. Jezus powiedział faryzeuszom, że obecnie świat 4028 lat stoi; kiedy zaś słyszałam Jezusa to mówiącego, miał sam lat 31.
   Widziałam też wtenczas ludzi, czczących Seta jako Boga bardzo wysoko i podejmujących dalekie, niebezpieczne pielgrzymki do jego mniemanego grobu, o którym sądzili, że się w Arabii znajduje. Zdaje mi się, jakoby niektórzy z tych ludzi jeszcze żyli i jakoby przez kraj turecki, gdzie ich chętnie przepuszczają, do tego grobu pielgrzymowali.

Te wyjątki pochodzą z księgi Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Marji wraz z tajemnicami Starego Przymierza.
 
1  Nazwa niezupełnie jasna. Może być też odczytana jako przekroczenie, przejście.
2  „Wziąwszy razu pewnego z sobą kilku duchownych, poszedł z nimi na jedną z gór okolicznych, a stanąwszy u jej szczytu, kazał tam sobie grób wykopać. Skoro go ukończyli, wrzucił do niego płaszcz swój, poczem pożegnawszy się wstąpił do niego, mówiąc: „Bądźże ze mną, Panie Jezu Chryste!” Do uczniów zaś odezwał się: „Pokój wam bracia” i nakazał im odejść. Co gdy oni uczynili i odeszli nieco a obejrzawszy się, ujrzeli grób jego światłością niebieską otoczony. Gdy zaś nazajutrz wrócili, nie zastali w nim ciała św. Jana, tylko jego obuwie. Stało się to w dniu 27 grudnia roku 104 od Narodzenia Pana Jezusa” (Żywoty Świętych Pańskich, wydanie szóste, Mikołów-Warszawa 1910).